Czy NATO zwraca się przeciwko sobie?

Grenlandia stała się nieoczekiwanym frontem globalnego kryzysu w prawie międzynarodowym. Państwo członkowskie NATO grozi innemu, ujawniając linię podziału, z którą sojusz nigdy nie miał do czynienia.

0
28
NATO flag image

Wenezuela została zaatakowana. Jej przywódca został schwytany. Międzynarodowy system prawny pogrążony jest w chaosie. A na czym skupia się Europa? Na Grenlandii.


Grenlandia stała się centrum uwagi Europy nie dlatego, że Wenezuela jest nieistotna, ale dlatego, że jest odległa. Natomiast wielokrotnie powtarzane groźby Donalda Trumpa wobec Grenlandii wydają się teraz niepokojąco realne. Stanowią one egzystencjalne wyzwanie dla NATO i samego prawa międzynarodowego.

Grenlandia jest ogromna – zajmuje około jednej czwartej powierzchni Europy – ale mieszka na niej tylko około 50 000 osób. Ma niewielką populację, ogromne terytorium i jest prawie niemożliwa do obrony. Jednak ma strategiczne znaczenie, które wyraźnie przyciąga uwagę Trumpa. Nie ma jednak żadnych podstaw prawnych dla jego twierdzeń. Grenlandia nie zagraża bezpieczeństwu Stanów Zjednoczonych. Nie ma żadnego mandatu ONZ, który uzasadniałby kontrolę USA nad Grenlandią. Zgodnie z prawem międzynarodowym po prostu nie ma podstaw prawnych do dochodzenia takiego prawa.

A jednak Trump nie ustępuje. Już samo to powinno nas zaniepokoić.

Motywem nie jest bezpieczeństwo, ale wydobycie. Trump chce Grenlandii, ponieważ wierzy, że wraz z topnieniem lodów – procesem, który aktywnie przyspieszają jego sojusznicy polityczni z branży paliw kopalnych – pod tundrą ujawnią się ogromne bogactwa mineralne. To, czy do tego czasu będzie istniał rentowny rynek, nie ma dla niego znaczenia. Wierzy w wewnętrzną wartość tego terytorium i ta wiara wystarcza. Nawet jeśli logika ekonomiczna jest błędna, ambicja pozostaje ta sama: przejąć kontrolę.


Obecny status Grenlandii jako terytorium samorządowego w ramach Królestwa Danii jest z tego punktu widzenia przeszkodą. Trump chce kontroli. Jednak Grenlandia funkcjonuje w ramach istniejących ustaleń. Pełna niepodległość byłaby niezwykle trudna. Małe państwa są uzależnione od wspólnych instytucji, ekonomii skali i sojuszy. Dania może nie jest idealnym partnerem, ale poza UE nie ma lepszej alternatywy – a Stany Zjednoczone byłyby znacznie gorszym rozwiązaniem.


Stwarza to głęboki dylemat dla NATO. Grenlandia jest nierozerwalnie związana z państwem członkowskim NATO. Zgodnie z art. 5 traktatu NATO atak na jednego członka jest atakiem na wszystkich. NATO nigdy nie zostało stworzone, aby stawiać czoła agresji ze strony własnych członków. Jednak właśnie taki scenariusz ma obecnie miejsce. Stany Zjednoczone grożą państwu członkowskiemu NATO.


Nie ma znaczenia, czy ta agresja przybiera formę siły militarnej, czy przymusowej wywłaszczenia. NATO jest sojuszem obronnym opartym na zbiorowym bezpieczeństwie. Jeśli jeden członek spiskuje przeciwko innemu, czy NATO nadal funkcjonuje? Czy to sprawia, że Stany Zjednoczone stają się pariasem? A jeśli zasady mają zastosowanie tylko wtedy, gdy jest to wygodne, to nie mają one już żadnego zastosowania.

Rodzi to kolejne pytanie: co to oznacza dla Europy? Czy UE mogłaby bronić Grenlandii? Czy zdecydowałaby się to zrobić? Czy zaryzykowałaby konfrontację ze Stanami Zjednoczonymi? A jeśli nie, to co właściwie oznacza europejska suwerenność?
Europa jest poddawana próbie, a zagrożenie jest realne. Trump nie zrezygnuje z tej ambicji. A sama Grenlandia nie może zostać pominięta w dyskusji. 50 000 osób, które tam mieszkają, ma swoje prawa, możliwości działania i opinie.

Dowody wskazują, że wolą Danię od Stanów Zjednoczonych. Wielu z nich może preferować niepodległość, ale tylko pod warunkiem zapewnienia im znaczącej ochrony. Teoretycznie UE mogłaby to zapewnić. Ale czy takie decyzje powinny być podejmowane pod przymusem?
Ten konflikt nie jest abstrakcyjny. Rozgrywa się na oczach wszystkich.

Niektóre rządy europejskie mają jasne stanowisko. Na czele reakcji stoi Dania. Francja, Hiszpania i inne kraje wezwały Stany Zjednoczone do wycofania się. Nawet Wielka Brytania – niezdecydowana w sprawie Wenezueli – jasno stwierdziła, że Stany Zjednoczone nie mają prawa do Grenlandii. Prawdziwe pytanie brzmi: czy Europa podejmie działania?


Czy prawo zostanie zastąpione siłą? Czy kapitał finansowy związany z wydobyciem surowców przeważy nad obowiązkiem opieki nad mieszkańcami Grenlandii? Czy sojusze okażą się mieć jakiekolwiek znaczenie?

Jeśli upadnie rządy prawa, pozostanie tylko siła. Europa musi zdecydować, czy opowie się za prawem ponad siłą, współpracą ponad przymusem i troską ponad wyzyskiem, czy też pozwoli, by przeważyła siła.
Jedno jest pewne: w tej chwili milczenie nie oznacza neutralności. Oznacza zgodę.