Państwa członkowskie Unii Europejskiej w końcu zatwierdziły największą umowę o wolnym handlu UE z południowoamerykańskim blokiem Mercosur.
Po ponad 25 latach przygotowań umowa handlowa była często blokowana, odkładana i odkładana na półkę, głównie z powodu oporu Francji i interesów rolniczych. Niemniej jednak ostatnie kompromisy Komisji Europejskiej przekonały Włochy, które oddały decydujący głos przed piątkowym zgromadzeniem.
Mercosur, znany jako Południowy Wspólny Rynek, to południowoamerykańska organizacja handlowa utworzona w 1991 r., w skład której wchodzą Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj, a także Boliwia, która jako najnowszy członek zostanie początkowo wykluczona z porozumienia handlowego z UE.
Rozmowy dotyczące umowy handlowej między UE a Mercosurem rozpoczęły się już w 1999 r., ale dopiero dwie dekady później, w 2019 r., zakończono negocjacje i osiągnięto wstępne porozumienie.

Jednak cała umowa utknęła w martwym punkcie, głównie z powodu sprzeciwu ze strony UE, a w szczególności Francji, w związku z kwestiami środowiskowymi związanymi z byłym prezydentem Brazylii Jairem Bolsonaro oraz potencjalnymi negatywnymi skutkami umowy handlowej dla europejskich rolników, którzy od dawna protestowali przeciwko takiej umowie. Po kilku latach zastoju, w 2023 r. ponownie nabrała tempa, częściowo dzięki pojawieniu się nowego, świadomego ekologicznie rządu w Brazylii.
Ostatecznie na początku grudnia 2024 r. przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oficjalnie zatwierdziła porozumienie z przywódcami Mercosuru w Urugwaju. Jednak, jak można się domyślić, nie był to koniec tej sagi. Umowa o wolnym handlu – oficjalnie nazywana umową stowarzyszeniową UE–Mercosur – nadal wymagała ratyfikacji przez Radę UE, w skład której wchodzą rządy poszczególnych państw członkowskich. Obecnie mamy początek 2026 roku, a ratyfikacja przez Radę jest nadal przedmiotem dyskusji, więc jasne jest, że sfinalizowanie kolejnego etapu wymagało znacznego czasu.
Co sprawia, że ta umowa handlowa jest tak kontrowersyjna? Jakie są jej zalety i wady?
Dla UE zapewnia ona dostęp do stosunkowo protekcjonistycznego rynku Mercosuru dla europejskiego eksportu, takiego jak produkty przemysłowe, np. samochody, oraz specjalistyczne produkty rolne, np. wina i sery. Dywersyfikuje ona europejski portfel handlowy w czasie, gdy handel światowy – zwłaszcza między UE a Stanami Zjednoczonymi – uległ zakłóceniu, a także zwiększa dostęp UE do eksportu Mercosuru, w tym do minerałów krytycznych niezbędnych dla transformacji energetycznej.
Na przykład Niemcy i Hiszpania są zdecydowanymi zwolennikami umowy handlowej, postrzegając ją jako korzystną okazję dla swoich gałęzi przemysłu i gospodarek.
Dla Mercosuru umowa otwiera europejski rynek dla jego eksportu, co jest szczególnie korzystne dla surowców i produktów rolnych. To z kolei dywersyfikuje handel Mercosuru i powinno zachęcić europejskie przedsiębiorstwa do zwiększenia inwestycji w Ameryce Południowej. Ponadto UE przeznaczy 1,8 mld euro w ramach inicjatywy Global Gateway na pomoc Mercosurowi w transformacji ekologicznej i cyfrowej.
Podsumowując, umowa handlowa między UE a Mercosurem byłaby największym porozumieniem o wolnym handlu zawartym przez UE, łączącym rynek ponad 700 milionów ludzi, eliminującym cła na ponad 90% dwustronnego handlu i, według Komisji, przynoszącym europejskim eksporterom oszczędności w wysokości około 4 mld euro rocznie.
Jednak głównym źródłem sprzeciwu wobec umowy w Europie są obawy, że europejscy rolnicy zostaną wyparci przez konkurencyjnych południowoamerykańskich producentów wołowiny, drobiu i soi, a umowa może doprowadzić do zwiększenia zniszczeń środowiska naturalnego w Ameryce Południowej. Na każdym etapie prac nad umową wywoływała ona protesty rolników w Brukseli i poza nią.
Francja, znaczący eksporter produktów rolnych z silnym lobby rolniczym, jest głównym przeciwnikiem umowy z Mercosurem, a do sprzeciwu dołączyły Polska, Austria, Węgry i Irlandia. Należy jednak zauważyć, że umowa nie zezwala na nieograniczony import brazylijskiej wołowiny do Europy. Umowa przewiduje, że UE przyjmie import 99 000 ton wołowiny z Mercosuru po obniżonej stawce celnej wynoszącej od 7% do 12%, wprowadzanej stopniowo w ciągu pięciu lat. Ilość ta stanowi 1,6% całkowitej produkcji wołowiny w Europie i jest mniejsza niż połowa obecnego importu z Mercosuru.

Z drugiej strony sceptycy z Mercosuru wyrażają obawy, że ich krajowe przemysły będą narażone na zwiększoną konkurencję ze strony europejskich produktów przemysłowych, a także europejskich przedsiębiorstw, które uzyskają lepszy dostęp do rynków zamówień publicznych Mercosuru. W celu wzmocnienia umowy w 2024 r. wprowadzono dodatkowe zobowiązania środowiskowe.
Ustanowiono mechanizm ponownej kalibracji służący rozwiązywaniu konfliktów i podejmowaniu działań naprawczych, a UE zarezerwowała 1 mld euro na wypadek mało prawdopodobnego scenariusza, w którym europejski sektor rolny poniesie niekorzystne skutki. Aby umowa handlowa uzyskała zgodę Rady, wymagała poparcia kwalifikowanej większości państw członkowskich, co oznaczało, że tzw. mniejszość blokująca, składająca się zaledwie z czterech krajów reprezentujących 35% ludności UE, mogła ją sabotować.
Włochy, jedno z ważniejszych państw członkowskich UE, które początkowo podchodziły sceptycznie do umowy, okazały się decydującym głosem; gdyby sprzymierzyły się z Francją, mogłyby utworzyć mniejszość blokującą. Jednak ponad rok później Rada UE ostatecznie zatwierdziła umowę handlową po tym, jak Włochy zostały przekonane przez zwolenników umowy po nowych ustępstwach ze strony Brukseli. Obejmowały one wcześniejszy dostęp do pomocy rolnej w wysokości 45 mld euro, obniżenie podatków importowych na nawozy oraz wprowadzenie zabezpieczeń, które mogłyby wstrzymać import kluczowych produktów rolnych.
W ten sposób w piątek 9 stycznia 2026 r., po ponad 25 latach starań, Rada ostatecznie zatwierdziła umowę stowarzyszeniową między UE a Mercosurem. Dla Komisji Europejskiej i państw członkowskich popierających umowę – w szczególności Niemiec i Hiszpanii – a także dla Mercosuru oznacza to znaczące i długo oczekiwane zwycięstwo oraz sygnał dla zwolenników wolnego handlu w tych szczególnie burzliwych czasach.

Niemniej jednak Francja i prezydent Emmanuel Macron nie będą się cieszyć. Stanowi to dyplomatyczną porażkę dla Macrona, któremu udało się opóźnić zawarcie umowy o kilka lat. Borykający się już z niestabilnością polityczną i niską popularnością w kraju, rozwój ten może oznaczać spadek wpływów dyplomatycznych Macrona w Brukseli. Skrajnie lewicowe i skrajnie prawicowe francuskie partie opozycyjne oświadczyły już, że będą próbowały rozbić kruchy mniejszościowy rząd Francji z powodu niezdolności Macrona do zablokowania umowy.
Francja pozostaje jednak zdeterminowana, aby kontynuować walkę, ponieważ, jak można się domyślić, umowa nie została jeszcze w pełni sfinalizowana, ponieważ w najbliższych miesiącach czeka ją ratyfikacja przez Parlament Europejski. Pod presją lobby rolnego i organizacji ekologicznych sprzeciwiających się umowie, wynik głosowania może być bardzo wyrównany.

